Trening na tarczach (tzw. tarczowanie) to jedna z najbardziej efektywnych metod nauki walki, łącząca pracę nad techniką, szybkością, dystansem i kondycją. Polega na dynamicznym uderzaniu w trzymane przez trenera lub partnera specjalne łapy bokserskie lub tarcze tajskie. W przeciwieństwie do worka, tarcze odwzorowują ruchomego przeciwnika, co wymusza ciągłą koncentrację i reakcję na ataki. Kluczem do sukcesu jest tutaj precyzja ciosów oraz „aktywne” trzymanie tarcz, które chroni stawy obu ćwiczących.
Michał Borowski
Jeśli spędziłeś już trochę czasu na sali, na pewno zauważyłeś, że nic nie robi tak dobrej roboty jak tarcze. To ten moment treningu, kiedy kończy się bicie w powietrze, a zaczyna prawdziwa zabawa. Praca na tarczach to pomost między nauką techniki „na sucho” a prawdziwym sparingiem. To tutaj uczysz się, jak trafiać w ruchomy cel, jak zachować rytm i co robić, gdy ktoś nagle oddaje cios. To zdecydowanie najbardziej wymagająca i satysfakcjonująca część zajęć.
Dlaczego tarcze są lepsze niż worek bokserski?
Worek jest cierpliwy, wszystko przyjmie i nigdy nie odda. Możesz go bić jak chcesz, a on po prostu tam wisi. Tarcze to zupełnie inna bajka. Partner z tarczami zmusza Cię do myślenia. Musisz pilnować dystansu, bo tarcze się ruszają. Musisz trzymać gardę, bo w każdej chwili może paść kontra, która sprawdzi Twoją czujność.
Podczas tarczowania uczysz się celności. Tarcze bokserskie (tzw. łapy) są małe, co wymaga od Ciebie precyzyjnego trafiania w sam środek. To wyrabia nawyk, dzięki któremu w walce nie bijesz „gdzieś w stronę przeciwnika”, ale celujesz w konkretne punkty. Dodatkowo tarcze genialnie budują kondycję, bo intensywność rundy na tarczach jest zazwyczaj o wiele wyższa niż przy jakiejkolwiek innej aktywności.
Jak poprawnie uderzać w tarcze?
Wielu początkujących popełnia ten sam błąd: chcą urwać partnerowi ręce przy każdym ciosie. Oczywiście, siła jest ważna, ale w tarczowaniu chodzi o coś więcej.
Nie szukaj samej siły
Zamiast pchać ciosy, skup się na ich „strzelaniu”. Uderzenie powinno być krótkie, szybkie i wracać do brody natychmiast po kontakcie z tarczą. Jeśli będziesz wkładać 100% siły w każde uderzenie, szybko się wypalisz, a Twoja technika zacznie kuleć. Pamiętaj, że tarcze mają świszczeć, a nie głucho dudnić.
Zachowaj odpowiedni dystans
To częsty problem: podchodzenie zbyt blisko tarczownika. Jeśli jesteś za blisko, Twoje ciosy są „złamane”, nie mają pełnego zasięgu i tracą na mocy. Naucz się pracować na nogach tak, by kończyć cios w momencie, gdy Twoja ręka jest prawie wyprostowana. To właśnie wtedy generujesz największą siłę i jesteś najbezpieczniejszy.
Sztuka trzymania tarcz – rola partnera
Trzymanie tarcz to umiejętność równie ważna, co samo uderzanie. Jeśli źle trzymasz tarcze, Twój partner nie zrobi postępu, a Ty możesz nabawić się kontuzji nadgarstków czy barków. To współpraca, w której obie strony muszą być skupione.
Bądź aktywnym tarczownikiem
Nie bądź manekinem. Kiedy partner wyprowadza cios, musisz mu „odpowiedzieć” delikatnym dociśnięciem tarczy w stronę uderzenia. To się nazywa „spotkanie” ciosu. Dzięki temu uderzający czuje opór, co chroni jego łokcie przed przeprostami, a Ty masz lepszą stabilność.
Dbaj o bezpieczeństwo i ustawienie
Trzymaj tarcze na wysokości twarzy (lub korpusu, zależnie od ciosu), ale nie zbyt szeroko. Jeśli rozstawisz tarcze jak skrzydła, partner będzie uczył się bić na boki, co w walce jest bezużyteczne. Tarcze powinny być blisko Twojej osi ciała, tak by odwzorowywały realne cele na ludzkim organizmie.
Najczęstsze błędy podczas tarczowania
Największym grzechem jest brak gardy u osoby uderzającej. Często po wyprowadzeniu kombinacji opuszczamy ręce, bo czujemy się „bezpiecznie”. Dobry tarczownik natychmiast to wychwyci i lekko pacnie Cię w głowę wolną tarczą, żeby przypomnieć o ochronie.
Inny błąd to „latanie” tarczami przez trzymającego. Czasami tarczownicy chcą pomóc partnerowi i sami gonią jego rękawice tarczami. To błąd – tarcza ma być celem, w który partner ma trafić, a nie ruchomą pacynką, która sama szuka kontaktu.
Jak wyciągnąć z tarcz jak najwięcej?
Żeby sesja na tarczach była naprawdę wartościowa, postaw na komunikację. Ustalcie proste hasła lub numery kombinacji, żeby praca była płynna. Nie bój się prosić o wolniejsze tempo, jeśli czujesz, że technika Ci ucieka. Z czasem, gdy poczujecie wspólny rytm, możecie dokładać uniki, rotacje i wyjścia do boku po każdej kombinacji.
Najlepsze efekty daje różnorodność. Jedna runda może być skupiona na szybkości i dużej liczbie ciosów prostych, kolejna na twardych, pojedynczych uderzeniach, a jeszcze inna na obronie i kontratakach. Traktuj każdą rundę na tarczach jak małą bitwę, podczas której uczysz się czegoś nowego o swoim zasięgu i możliwościach. Regularne tarczowanie to najszybsza droga, żeby z kogoś, kto „coś tam trenuje”, stać się zawodnikiem, który realnie czuje walkę.


















