Boks birmański, znany jako Lethwei, jest uznawany za jedną z najbrutalniejszych sztuk walki na świecie. Jego cechą charakterystyczną jest tzw. „sztuka dziewięciu kończyn”, co oznacza, że oprócz pięści, łokci, kolan i nóg (jak w Muay Thai), zawodnicy mogą używać również głowy do zadawania ciosów. Tradycyjnie walki odbywają się bez rękawic (jedynie w owijkach), a zwycięstwo można odnieść niemal wyłącznie przez nokaut – jeśli nikt nie zostanie znokautowany, walka zazwyczaj kończy się remisem.
Michał Borowski
Jeśli myślałeś, że Muay Thai jest twardym sportem, boks birmański sprawi, że zrewidujesz swoje poglądy. Lethwei to dyscyplina, która dla wielu osób postronnych balansuje na granicy sportu i walki o przetrwanie. Wywodzący się z Mjanmy (dawniej Birmy) styl walki przetrwał wieki w niemal niezmienionej formie, stając się symbolem narodowej dumy i niesamowitej odporności ludzkiego organizmu. To sport dla ludzi o stalowej kondycji i jeszcze twardszej psychice.
Sztuka dziewięciu kończyn
Większość sportów uderzanych ogranicza liczbę „narzędzi”, którymi można atakować. Boks to dwie kończyny, kickboxing – cztery, Muay Thai – osiem. Lethwei idzie o krok dalej i jest nazywane sztuką dziewięciu kończyn.
Tą dziewiątą, morderczą bronią jest głowa. W boksie birmańskim uderzenia czołem w twarz lub klatkę piersiową przeciwnika są nie tylko dozwolone, ale stanowią kluczowy element strategii w klinczu. Zawodnicy uczą się specyficznej techniki uderzania głową tak, by wyrządzić rywalowi jak największe szkody, jednocześnie minimalizując ryzyko własnego urazu.
Brak rękawic i krwawe żniwo
W przeciwieństwie do boksu klasycznego czy MMA, w tradycyjnym Lethwei nie używa się rękawic. Zawodnicy owijają dłonie jedynie płóciennymi taśmami lub gazą (owijkami). Ma to kolosalny wpływ na przebieg walki:
- Większa precyzja: Bez wielkiej rękawicy łatwiej jest przebić się przez gardę przeciwnika.
- Obrażenia: Uderzenie gołą kostką niemal zawsze kończy się rozcięciem skóry, co sprawia, że walki w Lethwei są bardzo krwawe.
- Ryzyko kontuzji dłoni: Zawodnicy muszą uderzać z ogromną precyzją, by nie połamać własnych kości śródstopia czy dłoni o twardą czaszkę rywala.
Zasady walki: KO albo nic
Tradycyjne zasady Lethwei są szokujące dla fanów zachodnich sportów walki. Przez wieki obowiązywał system, w którym nie było sędziów punktowych. Walkę można było wygrać tylko w jeden sposób: doprowadzając do tego, że przeciwnik nie był w stanie kontynuować pojedynku (KO).
Jeśli po zakończeniu wszystkich rund obaj zawodnicy wciąż stali na nogach, ogłaszano remis, niezależnie od tego, kto dominował przez całe starcie. Choć w nowoczesnych organizacjach (jak World Lethwei Championship) wprowadzono punktację, by uczynić sport bardziej przystępnym dla telewizji, to duch walki „do końca” wciąż dominuje w Mjanmie.
„Cudowne ocalenie” – specjalna przerwa na nokaut
Jedną z najbardziej kontrowersyjnych i unikalnych zasad Lethwei jest dwuminutowa przerwa na regenerację po nokaucie. Jak to działa? Jeśli zawodnik zostanie znokautowany (ale nie jest to nokaut zagrażający życiu), jego narożnik ma prawo skorzystać ze specjalnej przerwy. Trenerzy mają 2 minuty, by „ocucić” zawodnika (często używając bardzo brutalnych metod i soli trzeźwiących). Jeśli zawodnik stanie na nogi i zadeklaruje chęć dalszej walki – pojedynek jest wznawiany. Z tej zasady można skorzystać zazwyczaj tylko raz w walce i nie w ostatniej rundzie.
Etykieta i szacunek
Mimo swojej brutalności, boks birmański jest głęboko zakorzeniony w tradycji i szacunku. Przed walką i po niej zawodnicy wykonują tradycyjny taniec Lekkha Moun, wyzywając rywala na pojedynek lub dziękując mu za walkę. W Lethwei nie ma miejsca na „trash talk” znany z amerykańskich gal. Tutaj szacunek buduje się krwią i bólem na ringu.


















